Zawsze pasjonowało mnie odkrywanie świata, później narodziła się moja pasja fotograficzna. Przez wiele lat mieszkałam i pracowałam we Włoszech. Ich efektem jest nie tylko mnóstwo wspomnień tego co widziałam, lecz także kilka tysięcy zdjęć w komputerze. Moje wędrówki były odległe od najczęściej uczęszczanych szlaków, niemniej widziałam miejsca i rzeczy warte upamiętnienia. Dlatego też, postanowiłam na łamach tego bloga podzielić się moimi włoskimi impresjami. Co do innych zainteresowań - lubię malarstwo, literaturę i dobrą muzykę, niezależnie od gatunku.
Blog > Komentarze do wpisu

Nasz "Tajemniczy ogród".

działkaOsoby które do mnie zaglądają od czasu do czasu, zapewne domyślają się, że znów jestem w Polsce. Mam nadzieję, że tym razem mój powrót jest ostateczny i jeśli znów przyjdzie mi wyjechać poza granice kraju, będzie to jedynie wyjazd turystyczny. Nigdy nie miałam dużych wymagań, i jedyna rzecz, którą chciałabym mieć od życia to poczucie bezpieczeństwa, w tym również materialnego, oczywiście. Jednak jestem skłonna zacisnąć pasa, jeśli ma to być ceną za możliwość spania we własnym łóżku i budzenia się ze świadomością, że pierwsze słowa które usłyszę to będzie "dzień dobry"a nie "buon giorno" lub "ciao". Tak więc, nareszcie jestem u siebie i cieszy mnie to! Tym bardziej, że udało mi się zrealizować (choć jeszcze nie do końca) mój zamysł, który był jedną z przyczyn tego, że zdecydowałam się na przedłużenie mojego pobytu we Włoszech. Wiosną ubiegłego roku mój sąsiad i kolega pokazał mi zapuszczony i zdziczały ogród, sąsiadujący z jego bardzo zadbaną działką. Mimo iż znajdował się on w stanie dość opłakanym, urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Był tam stary, mały (lecz murowany) domek, sporo okazałych drzew, i mnóstwo kwiatów. Ogromne paprocie, całe łany tulipanów, narcyzów, stokrotek, fiołków, konwalii, niezapominajek i Bóg wie, czego jeszcze. Prawdziwy "Tajemniczy ogród"! Jego właściciele od kilku lat praktycznie przestali  go uprawiać, ograniczając się do sadzenia kilku rządków ziemniaków i marchewki, oraz koszenia  pozostałego terenu  raz do roku. działka Szczerze mówiąc, absolutnie nie należę do "krecików" którym do szczęścia jest potrzebne grzebanie w ziemi. Jestem raczej typem wizjonera o bujnej wyobraźni, i sprawia mi niesamowitą satysfakcję gdy mogę realizować moje nawet najbardziej fantastyczne zamysły wymagające ciężkiej pracy fizycznej. Takiej wizji doznałam na widok tego ogrodu, więc  zaczęłam namawiać Martę, aby wziąć go wraz z "dobrodziejstwem inwentarza". Marta również zapaliła się do tego pomysłu i zaczęłyśmy planować zmiany, które chciałybyśmy tam wprowadzić. Był  już praktycznie środek sezonu, więc w posiadanie działki mogłyśmy wejść  dopiero od tego roku. Było  jasne, że czeka nas ogrom zajęć, przede wszystkim przy zagospodarowaniu i remoncie domku. Uznałyśmy, że ogród i domek rzeczywiście "mają potencjał" jak to słusznie powiedział mój kolega.  Zgodnie postanowiłyśmy, że ja postaram się o fundusze, a Marta będzie to wszystko organizować, nadzorować, no i da swój wkład pracy. Mimo wszystkich "zakrętów" udało się nam nie tylko odnowić wnętrze domku. Został też pokryty dach, powstał komin do grilla i drewniany, zadaszony taras, w miejscu gdzie niegdyś były klatki dla nutrii. Jak zwykle w takich wypadkach, wszystko trwało  o wiele dłużej niż przypuszczałyśmy, a problemy i wydatki mnożyły się niczym króliki w cylindrze magika. Praktycznie tuż przed moim powrotem do domu większość prac została zakończona, a pozostałe, niestety, muszą zostać odłożone na przyszły rok. Na szczęście są to raczej prace kosmetyczne, w rodzaju ponownego malowania ścian zewnętrznych, podmalowania cegiełek  na kolor terrakoty,  malowanie drzwi i okienek, oraz zagospodarowanie ścieżek, a także renowacja starych kuchennych sprzętów,działka które spoczywały w piwnicy mojej mamy, lecz jak się okazało, będą nam świetnie pasowały do wyremontowanego domku. Poważniejsze prace wykonali nam dwaj panowie - murarz i stolarz, lecz wiele rzeczy zrobiłyśmy też same. Marta jest niezastąpionym "panem majstrem" co jest cechą genetyczną u kobiet w mojej rodzinie. Jej dziełem jest studnia  i krąg pod ognisko zbudowane z polnych kamieni, że nie wspomnę o zakładaniu zamków do drzwi i obiciu ich blachą, oraz pomalowaniu ścian. Ja przestałam się rwać  do tego typu prac przyjmując rolę pomocnika, gdyż samokrytycznie uznałam, że przyszedł czas na zmianę pokoleń. Natomiast mogę się poszczycić własnoręcznie założym trawnikiem, który koszony przez Martę, jak dotąd (odpukać!) prezentuje się naprawdę przyzwoicie, oraz projektem całości. Ten sezon zakończyłyśmy grabiąc niezliczone liście, przycinając gałęzie i wykonując inne pracedziałka porządkowe. Starałyśmy się, żeby rośliny w ogrodzie nie ucierpiały zbytnio, więc sądzę, że w przyszłym roku kwiaty będą kwitły tak pięknie, jak dotychczas. W tym roku dosadziłyśmy nieco roślin i mam nadzieję, że pomyślnie przetrwają zimę. Na wiosnę mamy zamiar  posiać inne kwiaty, jednoroczne i wieloletnie. Niewykluczone, że zrobimy też malutki warzywnik, gdyż Marta marzy o grządce z dyniami, a ja o hodowli ziół przyprawowych. W załorzeniu ogród ma spełnać funkcję rekreacyjną, więc większość roślin które mamy w planie, to byliny. Oczywiście, nie mam zamiaru siedzieć na tarasie z założonymi rękami przez całe lato i zdaję sobie sprawę, że każdy ogród wymaga systematycznej pracy. Dotychczas byłam osobą bardzo aktywną i jak sądzę, to zajęcie pozwoli mi na utrzymanie mojej formy fizycznej na należytym poziomie.działka

W tym całym tak pięknym planie, jest tylko jedno "ale" - włamania i dewastacje, które są plagą ogródków działkowych. W związku z tym chcemy jak najszybciej ubezpieczyć nasz ogród, gdyż szkoda byłaby dla nas nie do powetowania!

Ten wpis oczywiście odbiega od zwykłych tematów jakie poruszam na blogu, a do których powrócę niebawem. Piszę o naszym ogrodzie nie tylko dlatego, aby w pewnym sensie usprawiedliwić moje milczenie, lecz aby podzielić się  tym, co zdołałyśmy zrealizować. Proszę, trzymajcie  kciuki za nasz ogród!

Zamieszczam nieco zdjęć z naszej "dokumentacji fotograficznej". Zdjęcia ogrodu z dużą ilością zieleni zrobiłam w ubiegłym roku, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy , a te jesienne - w tym  tygodniu, jest też kilka zrobionych przez Martę podczas lata, w trakcie prac. Kiedy wybierałam zdjęcia do tego wpisu, Marta spojrzała mi przez ramię i westchnęła: nie do wiary, jaką drogę przeszłyśmy! Ja sama też nie mogę w to uwierzyć, kiedy wspominam moment, gdy podczas mojego wiosennego urlopu zaczęłam wyrzucać tony rupieci z domku i własnoręcznie rozbierać drewniane klatki i płotki, gdzie nasz poprzednik hodował nutrie. Sama nie wierzę, że wywiozłyśmy te dziesiątki taczek wszelakiego śmiecia, usunęłyśmy setki chwastów, gruzu, fury opadłych liści i połamanych gałęzi. Mam też nadzieję że po tych naszych zabiegach ogród zachowa nieco charakteru, gdyż nie było moim zamiarem wywracanie go do "góry nogami". Ale na efekty musimy poczekać do wiosny!

niedziela, 27 listopada 2011, sukienka_w_kropki

Polecane wpisy

Komentarze
emka1216
2011/11/27 10:18:46
Tyl ko nie waż się przestawać pisać o swoim nowym miejscu na ziemi. Nie mówię, że masz zmienić charakter bloga, ale nie możesz nam zabrać możliwości śledzenia rozwoju ogródka.
Marcie powiedz, że nie ma grządki dyni. Trzy dynie rozrosną się na pół ogrodu. Radzę posadzić gdzieś przy płocie, żeby poszły trochę na płot
-
2011/11/27 10:55:14
emka - nie oprę się wezwaniu które jest tak miłe mojemu sercu! Skorzystamy też z rady co do dyń, tym bardziej że mój kolega i "podwójny" sąsiad zbudował piękny płot z drewna, więc pod nim posadzimy nasze dynie. Powiem Ci że jako początkujace ogrodniczki zapewne niejednokrotnie będziemy potrzebowały rad bardziej doświadczonych osób, więc kontakt z Tobą będzie jak znalazł!
-
stradovius
2011/11/27 11:31:59
Ogród to świat w miniaturze. Własny skrawek ziemi - nic tylko pogratulować zamierzenia.
-
2011/11/27 16:54:47
Trzymam kciuki i z przyjemnością będę śledziła zmiany w Waszym domku. Już mi się podoba! :)
-
ada.libra
2011/11/27 19:28:09
I ja czekać będę z niecierpliwością na kolejne relacje z "tajemniczego ogrodu". Ogromna jest satysfakcja z własnoręcznie wykonanej pracy! Właściwie - im większe zmęczenie, im trudniejsza praca, im większe zmiany... tym lepiej :) Bardzo lubię wprowadzać w życie takie zamierzenia, choć życie czasem koryguje moje plany.

I odnośnie dyni - zdecydowanie trzeba na nie poświęcić jakiś fragment ogrodu nie w bezpośredniej bliskości innych roślin, są ogromnie ekspansywne i inwazyjne. Ja w tym roku miałam odmianę uchiki kuri - bardzo dekoracyjne i smaczne, tylko... zajęły kilkadziesiąt m2. Pięły się nawet po świerkach rosnących przy warzywniku :)

Życzę Ci nieustannej satysfakcji z kreowania ogrodowej przestrzeni :)
-
2011/11/27 19:53:16
Wszystkim komentujacym dziękuję za słowa wsparcia i zachęty!
Ada. Podobnie jak Ty, ja również największą satysfakcję czerpię z tego co okupię ciężką pracą. Co do dyń, to musimy wziąć aspekt ich ekspansywności pod uwagę, bo nas zarosną razem z domkiem!
-
fg2002
2011/11/28 13:42:18
Pięknie tutaj.
-
2011/11/28 17:59:28
Po takim tytule... szukałem rudzika na zdjęciu ;-))
-
2011/11/28 21:08:26
fg2002 - dzięki za odwiedziny i komentarz, dzięki którym odkryłam Twego interesujacego bloga w ktorego mam zamiar się zagłębić w najbliższych dniach.

Krogulec - rudzika, niestety, nie ma, ale przylatuje piękny, okazały, dzięcioł, leczyć z robaków naszą uschajacą jabłonkę (którą miałyśmy wyciąć, ale zostawimy mu jako zimową stołówkę). Marta zrobiła mu zdjęcie, nie jest nadzwyczajne, bo przez szybę i firankę, ale jest. Chciałyśmy też powiesić budkę lęgową, ale ja mam obawy, gdyż na działkach w pobliżu mojej mieszkają koty. Są regularnie karmione, ale może instynkt łowiecki weźmie górę? Co o tym sądzisz? Ja nie mam w tej mierze wiedzy, a nie chciałabym niechcący spowodować sytuacji, że koty będą straszyc ptaszki albo zjedzą młode. Będę wdzięczna za wszelkie rady w tej materii. Mam na działce wysokie drzewa, ale myślę, że kot, jak zechce, poradzi sobie bez trudu. Myślałam o tym, żeby postawić wysoki palik w dużym krzaku leszczyny i do niego przymocować budkę, bo tam nie miałby po czym się wdrapać.
-
2011/11/28 21:34:04
Może faktycznie odpuść? Denerwowałabyś się na koty i tyle mogłabyś mieć radości z budki...
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2011/11/29 09:17:08
Mysle, że w każdym z nas drzemie słabsza lub silniejsza potrzeba kontaktu z ziemią, ze tak to nazwę.Kiedys mielismy podobna okazję, czasem żałuję, że się nie skusilismy, ale wtedy trzeba by było mocno ograniczyc nasze wypady za miasto.
Chętnie będe Ci towarzyszyc wirtualnie w pracach w Waszym ogródku, a i w chwilach relaksu tez;)

No i cieszę się ogromnie, że jesteś i piszesz i zycze powodzenia na tym nowym etapie zycia!
-
2011/11/30 06:26:00
I - Kroopka, chyba nie powinnaś żałować, bo to naprawdę niesamowity zjadacz czasu. Ja wielokrotnie łapię się na tym iż idę na chwilę, a siedzę tam pół dnia, bo zawsze znajdę coś do zrobienia, czego nie miałam w planie. Gdybym miała góry niedaleko, też wybrałabym wędrowanie, z całą pewnością. Ale jedyna góra w okolicy, to Góra Dylewska, więc w moim przypadku działka jest niejako tematem zastępczym. Mimo to bardzo się z niej cieszę, bo będę miała motywację aby wyść z domu i pobyć na świeżym powietrzu. Jak przyjdzie wiosna napiszę coś nowego i zamieszczę jej zdjęcia w wiosennej, nam nadzieję, zielono - kwiecistej, szacie.
-
2011/11/30 06:35:18
I -Kroopka, bardzo Ci dziękuję za piękne życzenia, oby się spełniły! Bardzo mi tego potrzeba bo chociaż czuję lekką nostalgię za Włochami i tym co tam zostawiłam to jednak cena którą za to płaciłam była chyba zbyt wysoka. Myślę że przyszedł moment żeby spocząć na laurach, choć przyznam, że kiedy myślę o moich wędrówkach i o tym że może już nigdy mie stanę na szczycie góry żeby popatrzeć na jezioro leżące w dole, czuję skurcz w sercu. Chciałabym tam kiedyś wrócić jako turystka, nie ukrywam! Pozdrawiam serdecznie!
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2011/11/30 10:02:22
Zatem życzę, żebyś kiedyś miała okazję wrócić;)

Myślę też, że nie spoczniesz na laurach, to że w okolicy brakuje gór nie znaczy, że brakuje innych miejsc wartych zobaczenia i uwiecznienia na zdjęciach i blogu, nie mylę się?
:)
( pamiętasz piosenkę "Wróć do Sorrento"?)
-
Gość: sukienka_w_kropki, *.dynamic.mm.pl
2011/11/30 13:01:36
Jasne, nie brakuje, Warmia i Mazury mają wiele ciekawych miejsc. Zresztą i materiału z Włoch mam jeszcze na ho,ho,ho, albo jeszcze wiecej. A piosenkę pamiętam, nawet znam na pamięć i potrafię zaśpiewać!
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2011/11/30 18:08:16
To znaczy, ze masz głos:)
-
Gość: sukienka_w_kropki, *.dynamic.mm.pl
2011/11/30 18:31:49
A mam, swego czasu nawet śpiewałam w chórze!
-
od-kuchni
2011/11/30 23:33:31
Podziwiam ludzi, którzy potrafią odnaleźć w sobie miłość do działki. Pomimo iż uwielbiam kwiaty, domowe warzywa i zioła, jakoś nie potrafię wyobrazić sobie siebie w roli osoby związanej w własną działką za miastem. Bo tak naprawdę poza radością jaką daje możliwość zbierania własnych plonów, podziwiania kwiatów i odpoczynku na własnej ziemi jest to to z czym kojarzy mi się działka - z martwieniem się, czy nikt przypadkiem nas nie okradł/zniszczył, czy wiatr nie złamał drzew, czy deszcz nie zalał domku...
Ale mimo wszytko życzę powodzenia i wielu sukcesów - zarówno w prowadzeniu działki jak i życiu w Polsce!
-
2011/12/08 15:37:35
osobiscie nie znosze tego pierwszego etapu ciezkiej pracy, ale zadowolenie z jej wykonania zawsze daje wiatr pod skrzydla. Powodzenia zycze, troche zazdroszcze, moje ogrodnictwo to porazka; bardzo interesuje mnie remont domku, niecierpliwie czekam na zdjecia :)
-
2011/12/09 08:47:47
Od kuchni, mam nadzieję że uda mi się nacieszyć owocami mojej pracy, ale przezornie ubezpieczyłyśmy ogród więc w razie czego nasze, straty przynajmniej te materialne zostaną zrefundowane. Dziękuję za życzenia!
Art deco. Stan obecny domku widać na pierwszym i ostatnim zdjęciu, nie są zbyt efektowne, bo ogród o tej porze roku nie przedstawia się zbyt atrakcyjnie, lecz w jakiś sposób obrazują postęp w zakresie remontu. Kiedy nastanie wiosna i skończymy prace "malarskie" dam więcej zdjęć, również z wnętrza. A co do ogrodu to mam nadzieję że sobie z tym poradzę, gdyż jest strasznie zachwaszczony a nie mogę nadużywać chemii bo mi zniszczy kwiaty które się powysiewały gdzie popadnie, a ja nie chcę ich stracić. Z tego co pamiętam, Twój prezentował się wcale, wcale, może to nadmiar samokrytyki z Twojej strony?
-
wildrose661
2011/12/15 21:19:28
Powodzenia w realizacji twoich planow ogrodniczo-dzialkowych. Bede niecierpliwie czekala co tam bedziesz robic i sadzila, chetnie podpowiem bo juz malutkie doswiadczenie mam, ale chetnie tez sama czegos nowego sie dowiem.
Zycze powodzenia w domku :)
-
2011/12/17 10:16:31
Różyczko cieszę się z góry i dziękuję za chęć pomocy, bo z pewnością będzie mi potrzebna. Moje doświadczenie jest raczej mizerne, choć podbudowę teoretyczną jakąś tam mam i uczę się z "Działkowca" i czytam w internecie, żeby się nieco przygotować do nowej roli. Ale to nie to samo co praktyka, więc zapewne niejednokrotnie będę się zwracać o poradę. W tym roku posadziłam hortensje, milin amerykański, kokornak, akebię i suchodrzew, a koło płotu trzy krzaczki rdestu Auberta, który już bardzo ładnie podrósł. Na wiosnę chcę posadzć jakieś byliny i posiać kwiaty jednoroczne. Trawnik który założyłam, jak dotąd ma się dobrze choć popełniłyśmy kilka błędów w tym roku. Niestety było zbyt późno na naprawę sytuacji, więc muszę się modlić żeby przetrwał, a w przyszłości będę mądrzejsza.
-
2011/12/23 02:01:05
Zdrowych, spokojnych Swiat i szczesliwego Nowego Roku :)

-
ikroopka
2011/12/24 09:35:53
Zdrowych, spokojnych Świąt:)
-
ada.libra
2011/12/24 12:50:00
Pięknych, spokojnych, radosnych Świąt :) I niech Nowy Rok przyniesie tylko to, co najlepsze - dla Ciebie i Twoich Najbliższych. Satysfakcji i radości z ogrodu i wielu wspaniałych podróży do pięknej Italii - niech już łączy się tylko z wypoczynkiem, z beztroską - takie powroty będą najpiękniejsze.
Najlepsze Blogi

Pisz swój dziennik w Internecie